Zniknięcie Annie Thorne

Wydawnictwo: CZARNA OWCA
Kategoria: książka
Rok wydania: 2019
ISBN: 9788380156784
Liczba stron: 416
25.46 PLN Cena w niePrzeczytane.pl:
25,46 zł
Cena katalogowa: 39,99 zł
Pozycja jest obecnie:
dostępna
Status:
24h
Koszt dostawy:
Paczka w RUCHu od 5,99 zł
Poczta Polska Odbiór w punkcie od 9,99 zł
FedEx - przesyłka kurierska od 10,99 zł
Poczta Polska doręczenie pod adres od 10,99 zł
Paczkomaty InPost od 11,99 zł
  • Opis produktu
Kiedy Joe Thorne miał piętnaście lat, jego młodsza siostra, Annie, zniknęła. Myślał wtedy, że to najgorsza rzecz, jaka może spotkać jego rodzinę. Ale później Annie wróciła. Teraz Joe przyjeżdża do wioski, w której się wychował. Powrót oznacza konfrontację z ludźmi, z którymi dorastał. Pięcioro przyjaciół wie, co się wydarzyło tamtej nocy, ale nie rozmawiało o tym przez dwadzieścia pięć lat.

Słowa kluczowe:

recenzje czytelników
2019-08-22 10:25:20
linekwksiazkach dodał recenzję:
Mroczny klimat ogarniał nas od pierwszych stron, może nie tak gęsty jak w debiutanckim Kredziarzu, aczkolwiek dużo nie brakowało. Sam pomysł na fabułę rewelacyjny, chociaż można przyczepić się do jednej rzeczy. Ale jak przeczytacie, pewnie domyślicie się o co mi chodzi. Dialogi, szczególnie te, w których udział bierze Joe, aż miło czytać. Dobrze zbudowana postać, pełna rozterek i tajemnic z młodych lat, kryjąca się za ironią i sarkazmem. Czytając przyszedł mi na myśl Król horrorów z wątkiem dziwnym - King i jego Outsider, Smentarz dla zwierzaków i To. Pozostaje mieć jedynie nadzieję, że autorka za bardzo nie będzie polegać na Kingu i jej fantazja popłynie sama, bo potencjał ma strasznie straszny i mroczny ;) Plusem jest identyczna stylistyka okładek Kredziarza oraz Zniknięcia i za to plusuje Czarna Owca.
Czy ta recenzja była przydatna?
2019-08-07 16:46:32
Agnieszka Kaniuk dodał recenzję:
Nadszedł czas na konfrontację z wrogami. Kochani strzeżcie się! Dziś wspólnie z C. J. Tudor i jej najnowszą książką „Zniknięcie Annie Thore” zabierzemy Was do z pozoru spokojnej małej wioski Arnhill, gdzie wychowywał się i dorastał główny bohater powieści Joe Thorne. Nie dajcie się jednak zwieść, ponieważ spokój panujący w tej wiosce nic nie jest takie, na jakie wygląda. Pojawienie się głównego bohatera w swoich rodzinnych stronach jest ostatnim, czego by sobie życzył. Minęło już dwadzieścia pięć lat, od dnia, kiedy życie jego i jego najbliższych legło w gruzach, a on do dziś czuje ból i żal. On wie najlepiej, że ten, kto się tu pojawi, przepadnie na zawsze. Jedyne czego pragnie to uciec z tego miejsca, jak najdalej i nigdy nie wracać, ale niestety życie często nie pozostawia nam wyboru. „Tak naprawdę wcale nie chcę wracać. Już prędzej wolałbym zostać żywcem zjedzony przez szczury albo wziąć udział w wieczorku tańców westernowych. Z całego serca nie mam ochoty oglądać zabitej dechami dziury, w której się wychowałem. Jednak czasem nie mamy innego wyboru jak tylko ten zły”. Zapewne teraz zastanawiacie się, co takiego się stało, że nasz bohater tak bardzo nie chce wrócić do wioski i co takiego się stało, że jednak do niej trafił? Aby uzyskać odpowiedzi na te pytania, musimy cofnąć się do momentu, kiedy Joe był nastolatkiem. Lata dziewięćdziesiąte, bo do tego okresu wracamy we wspomnieniach bohatera to dla mieszkańców Arnhill czas, w którym centrum ich życia stanowiła praca w kopalni. To kopalnia właśnie była żywicielką dla większości tamtejszych rodzin. Aż do momentu, kiedy tragiczne wydarzenia zmusiły tamtejsze władze do jej zamknięcia. Wówczas miejsce to stało się obiektem ciekawości tamtejszej dzieciarni, co doprowadziło do tragicznych wydarzeń z udziałem ośmioletniej wówczas siostry. Tylko on i czwórka innych dzieciaków znają prawdę dotyczącą tego, co się wtedy stało. I Pewnie Joe nie zdecydowałby się na rozdrapywanie ran przeszłości, gdyby nie musiał uciekać przed życiem, które wiedzie. Doskonale wie, że po piętach depczą mu ci, którzy nigdy nie odpuszczają. Decyzję o powrocie do czeluści piekła demonów przeszłości ostatecznie pomaga mu podjąć tajemnicza wiadomość mailowa, która może świadczyć o tym, że jednak historia lubi się powtarzać. Niestety. Mężczyzna zatrudnia się na zastępstwo w tamtejszej szkole i tak zaczyna się jego konfrontacja z tymi, którym jego nagły powrót nie jest na rękę. Wkrótce przekonacie się, że czasami lepiej nie wracać. Wątek śmierci i konfrontacji z przeszłością to nie wszystko, co przygotowała dla swoich czytelników autorka. W książce odnajdziemy bowiem również porachunki mafijne. Doskonale widzimy, jak uzależnienie może doprowadzić do degeneracji człowieka. Joe nie ma nic i nikogo, ale jedno potrafi perfekcyjnie kłamać. Przez to, że tonie w długach i zadarł z nieodpowiednimi ludźmi, ciągle ucieka i żyje w zakłamaniu. Ale nie da się uciekać przez całe życie. Przekonajcie się, co się stanie, kiedy nadejdzie czas rozliczeń. „Zniknięcie Anne Thorne” na swoich kartach skrywa mroczną, przerażającą historię, którą rozpoczyna mrożącą krew w żyłach sceną morderstwa, a potem jest już tylko gorzej. Tu śmierć i strach czają się na każdym kroku. Tu nawet przez chwilę nie możecie czuć się pewnie i bezpiecznie. Pamiętajcie, nikomu nie wolno wam ufać. Z jednej strony żądza zemsty i dążenie do prawdy z drugiej usilne starania, by owa prawda nigdy nie wyszła na jaw. To wszystko skłania do naprawdę bezwzględnych czynów. Jak to się skończy, musicie oczywiście przekonać się sami. Nie znajdziecie tu bohatera pozytywnego. Każda z postaci coś ukrywa i ma coś na sumieniu. Bądźcie czujni. O Matko, ta książka mnie przeraziła nie na żarty, ale jednocześnie zahipnotyzowała i nie pozwoliła się od siebie oderwać. Z sercem w gardle i włoskami stojącymi dęba na ciele przewracałam kolejne strony, jak najszybciej się dało, żeby móc natychmiast wiedzieć, co będzie dalej i w tym miejscu muszę zaznaczyć, iż nie uświadczycie w tej książce dynamicznej akcji. Nie, tu poczujecie dojmujący mrok śmierci i jej oddech na plecach. Jak widzicie, autorka poprzez połączenie kilku gatunków w fabule sprawiła, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Jako dodatkowy smaczek zdradzę jeszcze, że puściła też oczko do miłośników fantasy, ale już więcej nic nie powiem. Myślę, że dalsze słowa są zbędne, bo ta książka jest świetna, a to, co dobre obroni się samo. Czytajcie i uważajcie na siebie. Nie polecam czytać po zmroku i nocą. Ta książka była już moim drugim spotkaniem z twórczością Pani Tudor. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji czytać mojej recenzji książki autorki, zapraszam serdecznie. Kredziarz, tę książkę również gorąco polecam. Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Czarna Owca, za co bardzo dziękuję. https://kocieczytanie.blogspot.com/2019/08/nadszed-czas-na-konfrontacje-z-wrogami.html
Czy ta recenzja była przydatna?
2019-08-06 21:20:02
arcytwory dodał recenzję:
Zachęcona C. J. Tudor i jej „Kredziarzem” sięgnęłam po „Zniknięcie Annie Thorne”. Tak jak pisałam w przypadku pierwszej książki autorki – widać, że autorka BARDZO wzoruje się na powieściach Stephena Kinga. Osoby, które nie czytały nie podam tytułu, bo zdradza bardzo dużo o książce. Mogę nawet zaryzykować stwierdzeniem, że nie znajdą w tej książce niczego nowego. Niemniej naprawdę dobrze mi się ją czytało! Wszystko zaczyna się od tego, że Joe Thorne wraca po 25 latach do swojej rodzinnej miejscowości (klasyk), w której nic się nie dzieje (klasyk) i jest owiane tajemnicą (klasyk). Przeprowadzka jest próbą ucieczki przed problemami (klasyk), ale nie spodoba się on wszystkim mieszkańcom, w tym starym znajomym głównego bohatera (jest ich 4, więc razem z Joe jest ich 5, klasyk). Wszyscy z Arnhill pamiętają zagadkowe zniknięcie jego siostry Annie (jak widać zbieżność nazwisk nie jest przypadkowa!). I to, że gdy wróciła nie była już taka sama jak wcześniej. Okazuje się teraz, że po 25 latach historia zatacza koło. Klasyk, klasyk, klasyk. Jak pisałam wcześniej – tę historię czyta się naprawdę dobrze. Dość wciągająca fabuła, retrospekcje do czasów dzieciństwa i tajemnica, której cień pada na całe miasteczko. Plusem jest też to, że nie od razu dowiadujemy się, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Autorkę cechuje lekki styl, który też przyczynia się do tego, że książkę czyta się w ekspresowym tempie. Uważam to za ogromną zaletę – pisać tak, by czytelnik nie mógł oderwać się od książki. Przyznam się, że czytałam w pracy, co robię naprawdę rzadko. Ciekawie skonstruowani są też bohaterowie. Polubiłam głównego bohatera, którego cięty humor niejednokrotnie wpędzał go w tarapaty. Myślę nawet, że polubilibyśmy się na żywo. Reszta bohaterów też była opisani dość szczegółowo, dzięki czemu stawali się ludźmi z krwi i kości. Jednak tylko Joe wywołał we mnie jakieś emocje, a reszta była mi po prostu obojętna. No ale niestety musimy przejść do minusów. Mój entuzjazm osłabł, gdy dostrzegłam analogie do kingowskiej powieści. Interpretowane na nowo wątki (gdy wie się o tym, że nie są na nowo interpretowane) mogą niepokoić i intrygować. Jednak pojedyncze sytuacje, które opisywała autorka naprawdę przypadły mi do gustu. Niektóre, jak końcówka, pozytywnie mnie zaskoczyły. Podsumowując – polecam do czytania na lato. Zabierzcie ją w podróż, do pociągu, na wakacje lub na leżak. Czyta się ją lekko i szybko, a opisana historia może naprawdę zaciekawić. Jedynie fani twórczości króla horroru mogą poczuć się rozczarowani.
Czy ta recenzja była przydatna?
Zobacz pozostałe recenzji
Twoja ocena:
Twoje imię lub pseudonim:*
Podaj swój adres e-mail lub zaloguj się, aby brać udział w konkursach dla najlepszych recenzentów.
Twój adres e-mail:
Wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji handlowych od Administratora za pomocą środków komunikacji elektronicznej, zgodnie z ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Zgoda może być odwołana w każdym czasie. Administratorem danych osobowych Klientów jest: Profit M Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Warszawie (02-305), Aleje Jerozolimskie 134, NIP 525-22-45-459, Regon 015227002, KRS 0000756053
* Pole obowiązkowe
Przed dodaniem recenzji
zapoznaj się z regulaminem.
Facebook Instagram Twitter YouTube