Popielate laleczki

Jestem tym, który zniszczy to wszystko
Redakcja: Pawłowska Joanna
Wydawnictwo: REPLIKA
Kategoria: książka
Seria wydawnicza: Kryminał
Język książki: polski
Rok wydania: 2018
Wydanie: 1
ISBN: 9788376747231
Liczba stron: 368
Oprawa: miękka ze skrzydełka
Wymiary: A5
22.23 PLN Cena w niePrzeczytane.pl:
22,23 zł
Cena katalogowa: 36,90 zł
Pozycja jest obecnie:
dostępna
Status:
36h
Koszt dostawy:
Paczka w RUCHu od 5,99 zł
InPost - przesyłka kurierska od 10,99 zł
Poczta Polska Odbiór w punkcie od 10,99 zł
Paczkomaty InPost od 11,99 zł
Poczta Polska doręczenie pod adres od 11,99 zł
FedEx - przesyłka kurierska od 12,99 zł
  • Opis produktu

W TRÓJKĄCIE BESKIDZKIM

Mroczne powieści pełne zbrodni i tajemnic wywodzących się z ciemnej strony ludzkiej natury.

 

Dwudziestoletnia Beata Szymanowska, nazywana zdrobniale Tulą, przypadkowo otwiera wiadomość adresowaną do swojej matki i dowiaduje się, że ta jest szantażowana. Dziewczyna nie wie, jakie informacje mógłby ujawnić prześladowca, jednak nie zamierza się z tym godzić i postanawia włączyć się do akcji. W imieniu matki umawia się z mężczyzną na spotkanie, jednak po przybyciu na miejsce odkrywa, że szantażysta został zamordowany.

 

Aspirant Mirosław Ostaniec z zapałem zabiera się do rozwiązywania swojej pierwszej sprawy, łącząc siły z komendantem Konradem Procnerem. Tymczasem Tula dochodzi do własnych wniosków - dobrze zna osobę, której mogło zależeć na „uciszeniu" szantażysty. Postanawia za wszelką cenę chronić matkę, mimo że ta zachowuje się coraz dziwniej...

 

 

Inteligentna lektura! Błyskotliwe dialogi, zaskakująca fabuła, złośliwie dowcipne bohaterki, ani dobre, ani złe. Popielate.

Cała Hanna Greń.

Agnieszka Lis, pisarka

 

Mylne tropy, szalona akcja, narastające napięcie. Psychologicznie wiarygodna zagadka i mocne wątki obyczajowe. Przy okazji dowiecie się też, jak los potrafi zakpić sobie z człowieka i wciągnąć go - nieświadomego zagrożeń - do mrocznego świata zbrodni. Czy ujawnienie tajemnicy z przeszłości pomoże w zidentyfikowaniu mordercy? Polecam.

Anna Klejzerowicz, pisarka

 

 

Hanna Greń - Ur. w 1959 roku w Wiśle, mieszkanka Bielska-Białej.

Absolwentka Akademii Ekonomicznej w Katowicach, całe życie zawodowe związała z ekonomią. Jak na autorkę mrocznych kryminałów i thrillerów jest osobą niezwykle pogodną, dowcipną, z dużym dystansem do siebie.

Debiutowała w 2014 roku. Nakładem Wydawnictwa Replika ukazały się dotąd jej książki: Uśpione królowe, Cynamonowe dziewczyny, Otulone ciemnością, Wilcze kobiety oraz Popielate laleczki - należące do cyklu W Trójkącie Beskidzkim, a także dwutomowa powieść Polowanie na Pliszkę (Jak kamień w wodę i Światełko w tunelu).

Pasjonuje się kryminalistyką. Jej mąż - emerytowany policjant - jest pierwszym recenzentem jej książek, stąd ich wiarygodność i dopracowanie merytoryczne.

recenzje czytelników
2018-10-29 17:07:52
Anna Wądołowska dodał recenzję:
Znacie to uczucie, kiedy główny bohater nie przypada Wam do gustu tak bardzo, że aż ciężko czytać książkę? Właśnie tak denerwowała, drażniła mnie Tula. Bardzo. Do tego zbyt duża ilość wątków, a niektóre z nich zwyczajnie były nudne. Niemniej jednak poprzednie części cyklu "W trójkącie beskidzkim" były bardzo dobre, fajnie było znów spotkać bohaterów, odwiedzić znajome miejsca.
Czy ta recenzja była przydatna?
2018-10-23 23:46:40
Joanna A. dodał recenzję:
„Popielate laleczki” to już piąty, i niestety ostatni tom kryminalnego cyklu „W Trójkącie Beskidzkim” zwanego również „Cyklem Wiślańskim”. Poprzednie części przyniosły mi wiele emocji i zaspokoiły mnie pod względami zarówno obyczajowymi jak i kryminalistycznymi. Ostatni tom miałam przyjemność czytać jeszcze zanim trafił do druku – i już dawno wiedziałam o tym, że to moje pożegnanie z bohaterami, których tak mocno polubiłam. Mimo wszystko z wielką przyjemnością wzięłam „Popielate laleczki” do ręki po ich wydaniu. Tym samym miałam okazję ponownie spędzić z moimi ulubionymi bohaterami spod pióra autorki. Dwudziestoletnia Beata Szymanowska, nazywana zdrobniale Tulą, przypadkowo otwiera wiadomość adresowaną do swojej matki, Astridy, i dowiaduje się, że ta jest szantażowana i że zgodziła się zapłacić żądaną kwotę. Tula nie wie, jakie informacje mógłby ujawnić prześladowca, jednak nie zamierza się z tym godzić i postanawia włączyć się do akcji. W imieniu matki umawia się z mężczyzną na spotkanie – ma zamiar je nagrać i zastosować odwrotny szantaż – ona nie upubliczni nagrania, jeśli mężczyzna zostawi jej matkę w spokoju. Po przybyciu na miejsce okazuje się jednak, że siedzący tam mężczyzna jest martwy. Po trzech latach sytuacja się powtarza. W poczcie Asty znowu pojawia się wiadomość z żądaniem pieniędzy i znowu Tula przejmuje kontrolę, lecz i tym razem w umówionym miejscu zastaje leżące na ulicy zwłoki. Aspirant Mirosław Ostaniec z zapałem zabiera się za rozwiązywanie swojej pierwszej samodzielnie prowadzonej sprawy. Wspólnie z komendantem Konradem Procnerem znajdują kolejne powiązania pomiędzy zamordowanymi mężczyznami. Tymczasem Tula dochodzi do własnych wniosków – dobrze zna osobę, której mogło zależeć na „uciszeniu” szantażystów. Postanawia za wszelką cenę chronić matkę, mimo że Asta zachowuje się coraz dziwniej… „Popielate laleczki” napisane doskonale znanym mi stylem jakim posługuje się Hanna Greń, sprawiły, że przeżyłam niesamowitą przygodę i oderwały mnie od codzienności na kilka wieczorów. Czytając ją jako tzw. „przedczytacz”, jak i teraz, niezmiennie byłam oczarowana sposobem w jaki autorka kreuje fabułę. Powieść os samego początku wciągnie was w kryminalną grę – śledztwo toczyć się będzie powoli, zbieranie dowodów bowiem trwa, a trzeba być niezmiernie skrupulatnym by znaleźć winnego. Kojarzenie faktów, zdarzeń, miejsc i osób – bywa nie zwykle pomocne w tej pracy. Ja jak zawsze (podczas pierwszego czytania) typowałam swojego „winnego” jednak autorka wywiodła mnie w pole – i to co zdawało się być dla mnie oczywiste – takim nie było! Ciekawa jestem zatem jak Wy sobie z tym poradzicie!? „Popielate laleczki” to mnóstwo dobrze wykreowanych postaci (poprzednie części bez problemu dałam radę czytać nie po kolei) tak tutaj zalecam zapoznanie się z wcześniejszymi częściami cyklu wiślańskiego. Dlatego, że mnogość bohaterów, a także szeroko zakrojona warstwa obyczajowa powieści i odnośniki (domyślne) do poprzednich części, mogą nastręczać pewne trudności w łączeniu faktów, jeśli nie poznało się bohaterów wcześniej. Jak w poprzednich częściach – bohaterowie – żyją prawdziwie, są autentyczni i wiarygodnie wykreowani, dzięki czemu czytelnik ma możliwość współodczuwania z nimi. Jednych od razu da się polubić, innych niezbyt, jak to w życiu. „Popielate laleczki” to bardzo dobrze skonstruowana fabuła i jak zawsze efektywna sprawa kryminalna. Świetne dialogi, nieprzewidywalność (bo to co oczywiste, wcale nim nie jest), sprawiają, że akcja wciąga od samego początku, a emocje związane z prowadzonym śledztwem buzują we krwi aż do ostatnich stron. Gdzie czeka na czytelnika spore zaskoczenie! Bo o ile niektórych motywów działania sprawcy będzie w stanie się domyślić – tak już osoby, która za tym wszystkim stała raczej nie. Mogę się oczywiście mylić :), jednak mnie Hanna Greń zawsze zaskakuje pod tym względem, choćbym nie wiem, jak się starała. Powieść „Popielate laleczki” podobnie, jak we wcześniejszych częściach, posiada dobrze rozwiniętą stronę obyczajową. Dlatego poza aktywnym uczestnictwem w policyjnym śledztwie – czytelnik ma okazję śledzić losy bohaterów na płaszczyźnie ich codzienności. Autorka porusza stosunki w relacji matka – córka - > jak daleko można się posunąć w działaniu chcąc chronić najbliższą nam osobę? Czy skrywanie sekretów może doprowadzić do katastrofy? Hanna Greń dotyka również relacji małżeńskich – które wystawiane na ogniową próbę oskarżeń – uświadamiają nam jak ogromne znaczenie w związku ma wzajemne zaufanie i szczerość. Serdecznie polecam Wam sięgnięcie po „Popielate laleczki” (namawiając jednocześnie do przeczytania poprzednich części "Cyklu Wiślańskiego" – jeśli nie mieliście do tej pory takiej sposobności). Hanna Greń nieodmiennie zaskakuje czytelnika odpowiednio dobranym humorem, ciętymi ripostami wypowiadanymi przez bohaterów oraz całkiem pokrętną fabułą. A że jesień już stoi nam w drzwiach i złowrogo szumią wierzby – to znak, że to najlepsza pora roku na zaczytanie się w kryminałach z cyklu „W Trójkącie Beskidzkim”. Za możliwość przeczytania powieści jeszcze przed oddaniem jej do druku serdecznie dziękuję autorce Hani Greń – jak zawsze jestem chętna na dalsze emocje! A za egzemplarz do recenzji ogromne podziękowania ślę ku Wydawnictwu Replika.
Czy ta recenzja była przydatna?
2018-10-11 12:29:06
Izabela W dodał recenzję:
Dwudziestoletnia Beata Szymanowska, nazywana zdrobniale Tulą, przypadkowo otwiera wiadomość adresowaną do swojej matki, Astridy, i dowiaduje się, że ta jest szantażowana i że zgodziła się zapłacić żądaną kwotę. Tula nie wie, jakie informacje mógłby ujawnić prześladowca, jednak nie zamierza się z tym godzić i postanawia włączyć się do akcji. W imieniu matki umawia się z mężczyzną na spotkanie – ma zamiar je nagrać i zastosować odwrotny szantaż – ona nie upubliczni nagrania, jeśli mężczyzna zostawi jej matkę w spokoju. Po przybyciu na miejsce okazuje się jednak, że siedzący tam mężczyzna jest martwy. Po trzech latach sytuacja się powtarza. W poczcie Asty znowu pojawia się wiadomość z żądaniem pieniędzy i znowu Tula przejmuje kontrolę, lecz i tym razem w umówionym miejscu zastaje leżące na ulicy zwłoki. Aspirant Mirosław Ostaniec z zapałem zabiera się za rozwiązywanie swojej pierwszej samodzielnie prowadzonej sprawy. Wspólnie z komendantem Konradem Procnerem znajdują kolejne powiązania pomiędzy zamordowanymi mężczyznami. Tymczasem Tula dochodzi do własnych wniosków – dobrze zna osobę, której mogło zależeć na „uciszeniu” szantażystów. Postanawia za wszelką cenę chronić matkę, mimo że Asta zachowuje się coraz dziwniej… "On zdaje sobie sprawę, że nie jestem ani czarna, ani biała, tylko zwyczajnie popielata." "Popielate laleczki" to piąty i zarazem ostatni tom cyklu "W Trójkącie Beskidzkim". Miałam ogromne wątpliwości co do tej książki, gdyż nie znałam wcześniejszych części i w jakimś sensie trudno było mi przez dłuższy czas odnaleźć się w fabule, zwłaszcza w warstwie obyczajowej. Miało to związek z mnogością postaci, szczególnie tych pobocznych. Trochę mnie dezorientowało, momentami trudno było mi połapać się kto jest kim. Nie zmienia to jednak faktu, iż bohaterowie, jakich stworzyła autorka są tacy jak my, z wadami i zaletami, sprawiający wrażenie realnych. Najbardziej jednak spodobały mi się oryginalne imiona postaci i ich zdrobnienia. Za to już na wstępie ocena wyżej. "Szanse są zawsze. To od ludzi zależy, czy je wykorzystają." Oprócz wiodącego i interesującego wątku kryminalnego mamy szeroko rozwinięte tło obyczajowe. Pojawia się interesujący motyw miłosny, rodzinne tajemnice i sekrety. Niezwykle ciekawe okazały się relacje, jakie panowały między bohaterami. Wyraźnie widzimy, jak niedopowiedzenia pomiędzy matką a córką wynikające ze wzajemnych podejrzeń i krycia domniemanego sprawcy, mogą zniszczyć łączącą je więź. Podobnie ma się sytuacja w małżeństwie, gdzie bezpodstawne oskarżenia mogą ranić i nadszarpnąć zaufanie, które później trudno będzie ponownie odbudować. Wszystko to stanowi ciekawe połączenie, zazębia się, można powiedzieć, że tam, gdzie kończy się jedno, zaczyna drugie. "- Musiało minąć wiele lat, żeby do mnie dotarło, że cierpień nie można dzielić na mniej czy bardziej ważne, bo każde z nich w jakimś stopniu okalecza." Hanna Greń podsuwa mylne tropy, kluczy, wprowadza niejednokrotnie w błąd, zaskakuje nieoczekiwanymi wydarzeniami. W rezultacie fabuła trzyma w napięciu aż do finału. Muszę przyznać, że do końca nie udało mi się rozwiązać zagadki kryminalnej. Wielki plus dla pani Hani, bo tego właśnie oczekuję po dobrym kryminale. Autorka posiada lekkie pióro, umiejętnie wplata humor w fabułę, sarkastyczne, cięte riposty, przez co książka nie tylko zmusza czytelnika do myślenia, ale i bawi. Została zachowana równowaga pomiędzy dialogami a opisami. "Popielate laleczki" to trzymający w odpowiednim napięciu kryminał z bogatym tłem obyczajowym. To powieść, w której nie brak zagadek, tajemnic, sekretów i zmiennych relacji międzyludzkich. To lektura, w której bohaterowie staną w obliczu widma wydarzeń z przeszłości i walki o rodzinę. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna?
Zobacz pozostałe recenzji
Twoja ocena:
Twoje imię lub pseudonim:*
Podaj swój adres e-mail lub zaloguj się, aby brać udział w konkursach dla najlepszych recenzentów.
Twój adres e-mail:
Wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji handlowych od Administratora za pomocą środków komunikacji elektronicznej, zgodnie z ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Zgoda może być odwołana w każdym czasie. Administratorem danych osobowych Klientów jest: Profit M Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Warszawie (02-305), Aleje Jerozolimskie 134, NIP 525-22-45-459, Regon 015227002, KRS 0000756053
* Pole obowiązkowe
Przed dodaniem recenzji
zapoznaj się z regulaminem.
Facebook Instagram