Nie ma jak u mamy

Wydawnictwo: Filia
Kategoria: książka
Seria wydawnicza: DOBRE MYŚLI
Język książki: polski
Rok wydania: 2018
Wydanie: 1
ISBN: 9788380755291
Liczba stron: 320
Oprawa: Miękka
Wymiary: A5
23.39 PLN Cena w niePrzeczytane.pl:
23,39 zł
Cena katalogowa: 36,90 zł
Pozycja jest obecnie:
dostępna
Status:
48h

Inne wersje:
Koszt dostawy:
Paczka w RUCHu od 5,99 zł
InPost - przesyłka kurierska od 10,99 zł
Poczta Polska Odbiór w punkcie od 10,99 zł
Paczkomaty InPost od 11,99 zł
Poczta Polska doręczenie pod adres od 11,99 zł
FedEx - przesyłka kurierska od 12,99 zł
  • Opis produktu

Tęskniliście za Milaczkiem?

Młodą kobietą, która nieustająco poszukuje miłości swojego życia?

Milenka, którą pokochały polskie czytelniczki wraca po dziesięciu latach! 

Sprawdźcie co wydarzyło się przez ten czas u ekscentrycznej Zofii Kruk, jak potoczyły się losy Milaczka i na kogo wyrosła rezolutna sąsiadka zwana Bachorem. 

Kiedy tak naprawdę zaczyna się kryzys wieku średniego, czy jedwabna piżama to odpowiedni strój by wystąpić przed własnym szefem i czy łatwo jest zwolnić nianię i wdrożyć „Projekt Matka” to tylko niektóre z wyzwań, przed którymi staną bohaterki bestsellerowej serii o Milence. 

Po przeczytaniu tej książki zapragniesz przytulić wszystkich, których kochasz! 

 

Magdalena Witkiewicz jak zwykle uroczo, mądrze i z humorem opowiada o kobietach i ich życiowych rozstajach. O sile, która w nich tkwi i o wielkiej potrzebie happy endu. Daje swoim czytelniczkom to, co najcenniejsze: PRZYJAŹŃ, WSPARCIE I NADZIEJĘ, że warto wierzyć w dobre zakończenie. 

 

To najlepszy prezent jaki pisarka mogła zrobić swoim czytelniczkom na dziesięciolecie pracy twórczej!

recenzje czytelników
2018-10-27 13:33:33
Joanna A. dodał recenzję:
„Nie ma jak u mamy” to najlepszy prezent jaki pisarka mogła zrobić swoim czytelniczkom na dziesięciolecie pracy twórczej! Dlaczego? Z prostego powodu → Magdalena Witkiewicz już od dawna bawi nas i wzrusza do łez swoimi powieściami. Buduje w nas, czytelniczkach, poczucie pewności siebie, daje nadzieję i motywuje do działania za sprawą swych powieści. Dziesięć lat temu Magdalena Witkiewicz napisała (na szczęście) powieść o wdzięcznym tytule "Milaczek". Potem były "Panny roztropne" i "Szczęście pachnące wanilią" (ja akurat tych dwóch niestety nadal nie czytałam – brak czasu...brak czasu :(, ale teraz, to już obowiązkowo muszę nadrobić te wstydliwe zaległości). Dziś na dekadę pracy twórczej, ku uciesze czytelniczek znów możemy spotkać się z Bachorem, Milaczkiem i Antonio Parysem. Jak wygląda ich życie po tylu latach? Tęskniliście za Milaczkiem? Młodą kobietą, która nieustająco poszukuje miłości swojego życia? Milenka, którą pokochały polskie czytelniczki wraca po dziesięciu latach! Sprawdźcie co wydarzyło się przez ten czas u ekscentrycznej Zofii Kruk, jak potoczyły się losy Milaczka i na kogo wyrosła rezolutna sąsiadka zwana Bachorem. Kiedy tak naprawdę zaczyna się kryzys wieku średniego, czy jedwabna piżama to odpowiedni strój by wystąpić przed własnym szefem i czy łatwo jest zwolnić nianię i wdrożyć „Projekt Matka” to tylko niektóre z wyzwań, przed którymi staną bohaterki bestsellerowej serii o Milence. Po przeczytaniu tej książki zapragniesz przytulić wszystkich, których kochasz! Magdalena Witkiewicz jak zwykle uroczo, mądrze i z humorem opowiada o kobietach i ich życiowych rozstajach. O sile, która w nich tkwi i o wielkiej potrzebie happy endu. Daje swoim czytelniczkom to, co najcenniejsze: PRZYJAŹŃ, WSPARCIE I NADZIEJĘ, że warto wierzyć w dobre zakończenie. „Nie ma jak u mamy” to powieść, którą przeczytałam, w tempie błyskawicznym, co biorąc pod uwagę mój chroniczny brak czasu, było niezwykłym doświadczeniem. Ale do sedna… Powieść Magdaleny Witkiewicz to nie tylko kontynuacja historii o Milaczku… „Nie ma jak u mamy” to przede wszystkim powieść o kobietach - o matkach, kobietach w różnym wieku, począwszy od dziecka, przez nastolatkę, dojrzałą kobietę, a skończywszy na kobietach w dojrzałym wieku. O kobietach - dla kobiet – chciało by się rzec dość banalnie! A, wbrew pozorom, nie ma w tym nic powszedniego. Autorka w powieści „Nie ma jak u mamy” porusza bowiem kilka ważnych kwestii, o których warto porozmawiać ze sobą samym. W życiu każdej z nas wiele się dzieje. Jako kobiety posiadamy niesamowitą zdolność odczuwania wszystkiego w wielowymiarowej postaci. Potrafimy przeżywać emocje na tysiąc sposobów… Ale też nikt, tak jak my kobiety – nie potrafi, tak mocno komplikować sobie życia. Zawsze chcemy być pierwsze, najlepsze, najdoskonalsze, najukochańsze i zawsze marzymy, by być te jedyne. I jak na złość żadna z nas nie posiada na to sprawdzonego przepisu! Autorka doskonale ujmuje ten barwny i różnorodny obraz kobiet. Bohaterki Milena, Kamila, Edyta i Aniela są matkami z różnym stażem, są zamężne lub po przejściach. Mają własne zmartwienia i problemy, niosą bagaż codziennych kobiecych kompleksów i marzeń. Dzięki nim możemy dowiedzieć się, jak ważne w naszym życiu jest znalezienie własnej szuflady i wypełnienie jej tym wszystkim, co kochamy i o czym marzymy. Step one → ukochanie samej siebie! Od tego trzeba zacząć, choćby nie wiem jak było trudno! Wiem, że czasem trudno się do tego przyznać – ale obdarzenie samej siebie miłością przychodzi nam – kobietom – najtrudniej! A przecież takie z nas mistrzynie w dawaniu szczęścia i miłości wszystkim innym na około! Czemuż więc znów coś nie wyszło? Dlaczego znów płaczę w poduszkę? Samotność w tłumie? - Która z Was tego nie odczuła? Dlaczego trzeba zacząć od kochania siebie? Może to jest cała tajemnica sukcesu?! Jeszcze nie wiem. Ale od jakiegoś czasu codziennie uczę się małymi rokami jak pokochać siebie! Spróbujesz ze mną? TY! Ty! I ty! ???? „Nie ma jak u mamy” porusza również kwestię stosunków na linii matka – córka. Te relacje, choć wydawałoby się powinny być zawsze proste, niestety najczęściej nie są. Jak wiadomo nie od dziś...”najciemniej pod latarnią”. Wiem, że wiele z Was ma dobre relacje ze swoją mamą – nic tylko pielęgnować i cieszyć się. Jednak, ja osobiście, każdego dnia doświadczam tej drugiej strony medalu. Tej, o której głośno się nie mówi, bo zwyczajnie przykro jest i wstyd. Takie relacje Magdalena Witkiewicz również poruszyła w swej powieści, obdarzając nimi Edytę i jej matkę. Cóż tu dużo mówić – jakbym czytała o sobie! Wiecznie skrzywiona matka, niezadowolona ze wszystkiego i z niczego...i Edyta (w domyśle: ja), która stara się być szczęśliwa, żyć po swojemu, ale co by nie zrobiła, jak by wysoko nie podskoczyła, dla matki zawsze będzie zbyt nisko! No i te białe meble w kuchni!!! Te szarości i czernie w reszcie domu, który sama urządziłam…ehh…Zobaczyłam wszystko w lustrzanym odbiciu! W tym wszystkim zabrakło mi jedynie dogłębnego i wnikliwego odnalezienia przyczyny takich skomplikowanych relacji Edyty i jej matki. Być może autorka pociągnie ten wątek w innej powieści albo powróci jeszcze do bohaterów. Myślę, że warto! Wiele osób (takich jak, ja) mogłoby na tym skorzystać. Mimo trudnych tematów poruszanych przez Magdalenę Witkiewicz w powieści, „Nie ma jak u mamy” jest książką pełną dobrego humoru, pozytywnego myślenia i bodźców do działania. Na przykładzie bohaterek – możemy się przekonać o tym, że dla nas kobiet niewiele jest sytuacji bez wyjścia. Nie bez powodu mówi się „gdzie diabeł nie może, tam babę pośle”. I chociaż może brzmieć to nieco śmiesznie i pompatycznie – to w gruncie rzeczy tak właśnie jest. My kobiety mamy niesamowitą siłę w sobie i jesteśmy w stanie znieść bardzo wiele, jesteśmy w stanie podnieść się z najboleśniejszego upadku, nawet wtedy, gdy nie widzimy już sensu. Autorka słusznie zauważa, że czasem my same dla siebie jesteśmy kołem ratunkowym, a czasem wystarczy czyjaś drobna dłoń, która pomoże nam wstać. Dłoń przyjaciółki, mamy lub zupełnie obcej kobiety, która dostrzeże w nas potencjał. Warto zatem wierzyć w innych – ale przede wszystkim wierzyć w siebie! Polecam Wam lekturę „Nie ma jak u mamy” ze wszystkimi kobiecymi kompleksami, marzeniami, porażkami i sukcesami. U-Kochaj Się! Ja próbuję! "Jeżeli los kładzie na naszej drodze jakieś kłody, to w zasadzie po to, byśmy umieli sobie z nimi poradzić." Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filia.
Czy ta recenzja była przydatna?
2018-10-19 22:34:57
ejotek dodał recenzję:
Dziesięć lat temu Magdalena Witkiewicz 'popełniła' (na nasze szczęście) swój debiut - powieść o wdzięcznym tytule "Milaczek". Potem były "Panny roztropne" i "Szczęście pachnące wanilią" (ja akurat go nie czytałam) a teraz na dekadę pracy twórczej, ku uciesze czytelniczek znów zaglądamy do Bachora, Milaczka i Antonio Parysa. Jak wygląda ich życie po tylu latach? Bachor, czyli kilkuletnia Zuzia wyrosła na piękną licealistkę. Udało jej się znaleźć kandydatkę idealną dla swojego taty Jacka - Milenkę. Milaczek jest jego żoną już od dziesięciu lat! Zuza ma dwójkę przyrodniego rodzeństwa a z problemami zawsze może udać się do Zofii Kruk i jej męża Stasiulka, którzy kiedy trzeba kryją dziewczynę przed rodzicami i pomagają po swojemu. Milaczek stara się okiełznać rzeczywistość. Z jednej strony praca a z drugiej dom z mężem i dziećmi na pokładzie. A przecież wtedy problemy mnożą się, w przedszkolu panują choroby, do szkoły trzeba coś zanieść czy odrobić zadanie, nastolatki się zakochują nie zawsze szczęśliwie a ona sama chciałaby też mieć chwilę wytchnienia. Wytrwale biega po lesie, by zrzucić zbędne kilogramy i nie sapać po dwustu metrach. Kiedy podczas codziennych spacerów czy wyjść do sklepu spotykamy inne matki myślimy sobie, że one mają lepsze życie. Dopóki nie poznamy tej osoby, mamy o niej inne wyobrażenie, często mylne, bo nikt nie ma wypisane na czole z jakimi problemami się boryka. A niewielu ma śmiałość, by podejść, rozpocząć rozmowę i przekonać się, że to może być początek czegoś lepszego. Że można wzajemnie sobie pomóc, wymienić tym, co mamy lub umiemy. Poznajcie Edytę, Kamilę i Anielę - trzy bohaterki wrzucone do historii Milaczka, którym dużo czasu zajęło zanim weszły we wzajemne interakcje. Magda Witkiewicz bardzo wnikliwie opisała ich życie, problemy, marzenia i nieświadome wybory. Co musiało stać się w życiu każdej z nich, że podjęły rozmowę? Choć bardzo się różnią, mają odmienne priorytety to każda z nich dąży do tego samego - szczęścia dla swoich dzieci. Choć różnymi ścieżkami dojdą do tego wniosku. Zastanawiają się, jak ich matkom udało się wychować je na porządnych ludzi, by z miłością podążały właściwą drogą. Czy będą potrafiły tak wychować swoje dzieci? Jest to powieść o ratowaniu świata, życiowych szufladach, książętach na białych rumakach ratujących z opresji, dopalaczach i byciu pijanym szczęściem. Witkiewicz uświadamia dlaczego dzieci mają strukturę dymu i z jakiego powodu niektóre decyzje nie mogą zbyt długo czekać. Pokazuje, że matki to zwykle czarodziejki a dziecko przytulone do rodzicielki jest najszczęśliwsze na świecie. Jednak matkom wcale łatwo nie jest, często bywają zmęczone i mają naprawdę dosyć - konieczne jest wygospodarowanie choćby kilku godzin tygodniowo tylko dla siebie. Wtedy spadające na głowę problemy, które autorka porównuje do nieregularnych figur życiowego tetrisa pozwolą się łatwiej okiełznać. Podsumowując - "Nie ma jak u mamy" to bardzo szczególna dla mnie powieść, początkowo wdrażałam się w życie bohaterów po latach, później śmiałam się wraz z nimi i kibicowałam w troskach, by pod koniec popłakać sobie czytając: "Zadzwoń do niej [mamy]. Póki jeszcze masz do kogo. Póki możesz wybrać jej numer w telefonie i z nią po prostu pogadać. Nawet jak cię wkurza nie wiadomo jak. Bo potem będziesz mogła dzwonić tylko na jej numer i usłyszeć jej głos mówiący, że nie może teraz rozmawiać i masz zadzwonić później. A z czasem to i operator numer zablokuje i nagranie sekretarki też zmieni, więc nie będziesz mogła usłyszeć jej wcale. Będzie ci tego bardzo brakowało." **** Doceńcie swoje mamy... Ja już nie mam do kogo zadzwonić i ogromnie mi tego brakuje... * M. Witkiewicz, "Nie ma jak u mamy", Wyd. Filia, Poznań 2018, s. 212 recenzja pochodzi z mojego bloga: http://czytelnicza-dusza.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna?
2018-10-07 20:59:29
Kto czyta - nie pyta dodał recenzję:
Ten rok jest dla mnie chyba najbardziej intensywnym w całym życiu (pomijając jedynie okres niemowlęcy i wczesnodziecięcy, których absolutnie nie da się przebić!). Wiele się dzieje zawodowo i ledwo nadążam w codziennej gonitwie obowiązków i myśli. Nagle dostaję niespodziewaną przesyłkę, a w niej książkę jednej z ukochanych autorek, motek wełny i szydełko. Wiem doskonale, że powinnam się oprzeć magii Magdy i dalej pracować nad tym co konieczne, stresujące i priorytetowe, ale zupełnie mi się to nie udało… Niestety nie miałam czasu, żeby odświeżyć sobie całe losy Milaczka… Przeczytane lata temu trochę uleciały z pamięci i aż prosiły się o ponowną lekturę, bo pamiętając szczegóły fabuły zawsze czyta się przyjemniej. U Milenki wiele się dzieje, co jej mąż oczywiście tłumaczy kryzysem wieku średniego… Bo jak to: biegi, kolorowe ciuchy, ćwiczenia z jakimś trenerem personalnym?! Na szczęście nasza bohaterka nic sobie z tego nie robi, a na swojej drodze życiowej spotyka parę zagubionych kobiet. Wszystkie losy się łączą i plączą, jak ten motek włóczki, który dostałam. Duże znaczenie ma tu też Zuzanna, które pragnie ratować świat i moralizować zdemoralizowanych… Łatwo się domyślić, że z tego powstają kłopoty, prawda? Swoim starym zwyczajem nie powiem Wam więcej o fabule, bo po co? Wystarczy, że będziecie wiedzieć, że Magda jak zwykle czaruje emocjami i pięknymi porównaniami, które zapadają w serce. Jest lekko, przyjemnie i refleksyjnie! Cieszę się, że się ugięłam i czytałam po parę stron „w nagrodę” za ciężką pracę. Nie ma jak u mamy okazało się świetnym odstresowywaczem, podobnie jak szydełko i motek wełny! Nauczyłam się robić te nieszczęsne kwiatki – okazały się bardzo proste… A jaki kolor wełny powinnam wybrać? Prawdopodobnie czarno – tęczowy, bo jednocześnie jestem fatalnie zmęczona i przerażona, a z drugiej strony szczęśliwa z tych dynamicznych zmian na lepsze. Nie ważne zatem, czy macie czas, czy nie – książka Magdy czyta się sama i daje duże wyciszenie myślom i duszy. A przy tym przypomina o tym, co naprawdę ważne… Bo przecież Nie ma jak u mamy, albo babci, cioci lub kogokolwiek, kto jest bliski naszemu sercu.
Czy ta recenzja była przydatna?
2018-10-03 09:32:26
Agnieszka dodał recenzję:
Magdalena Witkiewicz, to królowa polskiej powieści obyczajowej dla kobiet. W "Nie ma jak u mamy" powraca z jedną ze swoich najpopularniejszych bohaterek, czyli Milenką. Książka powstała jako uhonorowanie dziesięcioletniej pracy twórczej, a która rozpoczęła książką "Milaczek". W "Nie ma jak u mamy" Milenka jest już stateczną kobietą z dziećmi i mężem. Powracamy do ulubionych postaci, Zofii Kruk, Zuzanny i Jacka. Niby główna bohaterka jest już rozsądniejsza i spokojniejsza, ale w jej głowie wciąż drzemią niezbyt mądre i rozsądne pomysły, które odbijają się na losach pozostałych bohaterów. Czy jest to odkrywcza, albo zaskakująca książka? Nie powiedziałabym, ale nie o to w niej chodzi. Tego typu pozycje to jak sugeruje sam tytuł, książki do umilenia czasu. Tchną w czytającego garść optymizm i pozwolą na sympatyczne spędzenie kilku godzin w towarzystwie sympatycznych bohaterów.
Czy ta recenzja była przydatna?
Zobacz pozostałe recenzji
Twoja ocena:
Twoje imię lub pseudonim:*
Podaj swój adres e-mail lub zaloguj się, aby brać udział w konkursach dla najlepszych recenzentów.
Twój adres e-mail:
Wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji handlowych od Administratora za pomocą środków komunikacji elektronicznej, zgodnie z ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Zgoda może być odwołana w każdym czasie. Administratorem danych osobowych Klientów jest: Profit M Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Warszawie (02-305), Aleje Jerozolimskie 134, NIP 525-22-45-459, Regon 015227002, KRS 0000756053
* Pole obowiązkowe
Przed dodaniem recenzji
zapoznaj się z regulaminem.
Facebook Instagram