Kolumb odkrył Amerykę, a łódzcy muzycy Finlandię

Kategoria: książka
Język książki: polski
Rok wydania: 2013
Wydanie: 1
ISBN: 9788377292136
Liczba stron: 290
Oprawa: Miękka
19.62 PLN Cena w niePrzeczytane.pl:
19,62 zł
Cena katalogowa: 29,90 zł
książka niedostępna
zapytaj o książkę
Pozycja jest obecnie:
niedostępna
Koszt dostawy:
Paczka w RUCHu od 5,99 zł
InPost - przesyłka kurierska od 10,99 zł
Poczta Polska Odbiór w punkcie od 10,99 zł
Paczkomaty InPost od 11,99 zł
Poczta Polska doręczenie pod adres od 11,99 zł
FedEx - przesyłka kurierska od 11,99 zł
  • Opis produktu
Młodzi łódzcy muzycy podpisują przez Pagart kontrakt na wyjazd do pracy w Finlandii. Jest to wyjazd ich marzeń. Większość z nich nie zna fińskiego ani tamtejszych zwyczajów. Są ambitni, uczą się języków, ciężko pracują. Co krok zaskakują ich przygody i sytuacje niespotykane w Polsce. Po latach jeden z nich, Wojciech Frankowski, decyduje się podzielić swoją historią. Tak powstaje Kolumb odkrył Amerykę, a łódzcy muzycy Finlandię.

Książka ta jest próbą opisania zarobkowej emigracji polskich muzyków do Finlandii. Na zjawisko to autor patrzy przez pryzmat swoich przygód, bowiem przez 12 lat pracował w tymże kraju jako muzyk. Barwnie charakteryzuje to skandynawskie państwo, zarówno pod kątem społeczno-politycznym, jak i kulturowym, porównuje ustrój w Polsce i Finlandii oraz nastroje, jakie panowały w latach 70. i 80. ubiegłego stulecia w obu krajach, i to nie tylko w środowisku muzycznym.




?Było coraz zimniej. Wprawdzie ciepłe kożuchy, szale, rękawice, czapy, utrzymywały jeszcze ciepło, ale mróz atakował już policzki, twarz, wciskał się, gdzie tylko mógł. Wyjące wilki, coraz większe zimno, beznadziejna sytuacja, brak jakiejkolwiek pomocy, obraz zamarzniętych przed rokiem kolegów, wszystko to utwierdzało mnie w przekonaniu, że nie poddam się łatwo naturze. Byłem przygotowany na najgorsze. Zdałem sobie sprawę, że życie moje w tym momencie stanowiło największą wartość. W domu czekali na mnie najbliżsi. Maleńki syn i żona, za którymi bardzo tęskniłem i których bardzo, bardzo kochałem. Instrumenty muzyczne czy samochód pozostawały tylko martwymi przedmiotami. Paląc je, mogłem uratować to, co było najcenniejsze. A więc stanowiły jednak w chwili tej olbrzymią wartość. Mogły dać drogocenne, ratujące nas ciepło.

? Panowie, czekamy jeszcze dziesięć minut ? zwróciłem się do kolegów. ? Jeżeli nie przejedzie jakiś samochód czy cokolwiek, odkręcamy koła od doczepki i zaczynamy palić opony. Decydujcie, co w dalszej kolejności można spalić!

Zapanowała cisza. Koledzy podzielili się ostatnimi kroplami z piersiówki. Patrzyliśmy na zegarek, odliczając minuty. Było coraz zimniej. Zacząłem się modlić, jednocześnie walczyłem z zamykającymi się powiekami. Ogarniał mnie błogi, a zarazem złowrogi, zabójczy sen?.
recenzje czytelników
Zobacz pozostałe recenzji
Twoja ocena:
Twoje imię lub pseudonim:*
Podaj swój adres e-mail lub zaloguj się, aby brać udział w konkursach dla najlepszych recenzentów.
Twój adres e-mail:
Wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji handlowych od Administratora za pomocą środków komunikacji elektronicznej, zgodnie z ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Zgoda może być odwołana w każdym czasie. Administratorem danych osobowych Klientów jest: Profit M Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Warszawie (02-305), Aleje Jerozolimskie 134, NIP 525-22-45-459, Regon 015227002, KRS 0000756053
* Pole obowiązkowe
Przed dodaniem recenzji
zapoznaj się z regulaminem.
Facebook Instagram